piątek, 6 grudnia 2013

Jak to się zaczęło?

Zaczęło się od rozkwitu wielkiej, nieskończonej miłości do gór podczas licealnych rajdów wiosennych, letnich i jesiennych. To właśnie na jednym z nich się poznałyśmy i w oko sobie wpadłyśmy ;) Potem było wzajemne odwiedzanie i wyczuwanie o co chodzi w tej drugiej. I pierwszy wspólny pomysł - narty. Udało się! Drugi pomysł - pierwszy samodzielny wyjazd w góry - Bożociałowy rajd w Gorce. Mimo przeszkód chorobowych, udało się! Potem jakiś pociąg pociągnął do Wrocławia, a następnie w Sudety. Małe, ale wielkie wyjazdy, schroniskowe, z transportem publicznym. Już na nich zaczęłyśmy czuć, że ludzie są dobrzy i zawsze zjawiają się w odpowiednim miejscu i momencie. Że nie ma co planować, bo nie wyjdzie. Pierwsze stereotypy przełamane. Kolejne własne granice przekroczone.


Potem wpadła w głowę Ukraina. I nie dało się nie jechać. Cały rok wyczekiwania czasu pomaturalnego, z różnymi niebezpiecznymi zagrożeniami zdrowotnymi po drodze. Mimo różnych bakterii - udało się! :) Nowy, stopowy etap rozpoczęty. I nie przeszkadza nam mieszkanie w innych miastach. Bo wiemy, że chcieć to móc! :D
A skąd pomysł na bloga? Z mazur. Będąc we cztery baby na jednym materacu, wpadłyśmy na pomysł, że z tymi wyjazdami coś trzeba zrobić. Próbować pokazać je światu i ludziom. Dać iskierkę jakąś, która jeśli zapali się choć u jednej osoby to wielki sukces! Chcemy zarażać  i oprowadzać naszymi opowieściami po świecie, który posiada nieskończone ilości pięknych zakamarków. I dalej, dalej, dalej. Gdzie stopy poniosą.... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz